|
Jesteś na - strona 3 wstecz << >> dalejPułkownik zwraca się do żołnierzy mających jechać na wojnę do Czeczenii: - Za każdą głowę Czeczeńca będę wam płacił po dolary, zrozumiano? A teraz rozejść się. Po kwadransie do pułkownika przychodzi kilkunastu żołnierzy. Każdy z nich trzyma po kilka ludzkich głów. Pułkownik: - Nie przesadzacie, chłopaki? Przecież jesteśmy jeszcze pod Moskwą!
Dawniej był Lech, Czech i Rus. Po zdławieniu praskiej wiosny zostali: Lech, Rus i Enerdus.
Przychodzi zajączek do sklepu misia i pyta: - Czy jest dwukilogramowy chleb? - Nie, nie ma. Sytuacja powtarza się przez tydzień. Wreszcie miś się zdenerwował i upiekł taki chleb. Następnego dnia przychodzi zajączek i pyta: - Czy jest dwukilogramowy chleb? - Jest. - To poproszę pół.
W sklepie: - Są narkotyki? - pyta facet. - Nie ma - odpowiada sprzedawca. Na drugi dzień: - Są narkotyki? - Nie ma. Tak było przez kilka dni. W końcu facet nie wytrzymał i wsypał mąkę do kapsułki po lekarstwie. Przychodzi facet: - Są narkotyki? - Tak. - To dobrze, bo jestem z policji...
Ile jest dowcipów o policjantach? - ??? - Nie ma, wszystko to prawda.
Organizowane są przejażdżki łodzią po jeziorze Genezaret. Bilet kosztuje dolarów. - To strasznie dużo - dziwi sie zbulwersowany turysta. - Owszem, ale to przecież po tym jeziorze Jezus piechotą chodził! - Nie dziwię się, przy takich cenach!
Mama do synka: - Adasiu, zmieniłeś rybą wodę w akwarium? - Po co ? Jeszcze tamtej nie wypiły.
Pewna kobitka miała problem z mężem - strasznie bidulek chrapał co nie pozwalało jej się w nocy wyspać. Chodzili po lekarzach, specjalistach... i nic. Pewnego dni spotkała sąsiadkę i opowiedziała o tym. Ta zaproponowała jej wizytę u pewnej znachorki, która ponoć wszystkie przypadłości leczyć umie. Kobita leci pod wskazany adres, przedstawia sytuację, ta chwilę się zastanawia i mówi: - Jak stary zacznie chrapać, to niech paniusia mu nogi rozszerzy. Kobita się wnerwiła, opieprzyła znachorkę, że naiwnych ludzi tylko naciągać umie i że złamanego grosza jej nie da i poleciała do chaty. W nocy ta sama historia... stary piłuje już drugą godzinę... kobitka myśli sobie: - Ehh... spróbuję tak zrobić, jak znachorka mówiła... Rozszerza staremu nogi i... cisza... Następnego dnia leci z samego rana do znachorki... przeprosiny... bombonierka... podwójne honorarium... Oczywiście ciekawość nie dawała jej spokoju... - Pani... ale na czym polega ten trick z tymi nogami?? - pyta znachorkę. - Moja droga... zasada jest prosta - rozszerza pani nogi, worek spada na dziurę i cugu ni ma...
"Przed szansa stanął Tomasz Jarzębowski. Jego główka przeleciała nad głowami innych zawodników..."
Wojciech Bernard, Polskie Radio Maxim');
Przychodzi do lekarza matka z synkiem, który ma wysypkę alergiczna. Lekarz usiłuje dociec przyczyny tego uczulenia: - Może ta wysypka jest po winogronach? - Nie! - A może po bananach? - Nie! - A może po jajkach? - Nie, tylko po rękach i po nogach!
Idzie sobie blondynka, gdy tu nagle na jej drodze stanął mur z cegieł. Blondynka stanęła, stoi, stoi, aż w końcu mur się zawalił. Blondyna przeszła dalej. - Jaki morał? Mądry zawsze ustąpi głupszemu!
Edward III angielski przychodzi do Kazimierza Wielkiego i mówi: - Co robisz Kaziu? - Liczę Edziu swoje dziewczynki. - No i jak? - Najpierw liczę żony, potem córki z tych żon, potem kochanki, a potem córki z tych kochanek. - Ajajjaj... nie o to mi chodzi! Jak Ci idzie to liczenie? - Achaaa..., o to ci chodzi! Już Ci powiem... no więc, gdzie ja to... no widzisz wszystko mi pomyliłeś!!
Pijak tłucze pięścią w miejską latarnię. Podchodzi patrol policji i pyta go, co robi. - Pukam do domu i nikt nie chce mi otworzyć - odpowiada pijak. - Może nikogo nie ma w domu? - zastanawia się policjant. - Jak to nie ma! - wrzeszczy pijak. - Przecież na górze pali się światło!
Siedzą dwie blondynki nad morzem.jedna próbuje wody - słona. Wrzuca kostkę cukru,próbuje - dalej słona. Odzywa się druga: - Ty,głupia,nie zamieszałaś! jan');
|